Biegam regularnie od 15 miesięcy.
Rożnie bywa z czasem , ale staram się wyrwać z domu zawsze na minimum 5 km.Człowiek od razu czuje się lepiej. Wczoraj był plan na dyszkę , ale tak jakoś wyszło że zrobiło się 15 :) Biegłam , deszcz padał delikatnie i każdy kolejny kilometr uwalniał coraz więcej endorfin :)W myślach co kilometr......."dobra robię 10 , 12 , no dobra 13 i biegnę do domu, a jak już mam 14 to dociągnę do 15......... :) "
Pamiętam jak zaczynałam swoją przygodę z bieganiem. Każdego dnia chciałam sobie udowodnić
że dam radę dalej.....Wytrzymałość mojego organizmu zwiększała się z dnia na dzień.
I tak się jakoś stało że mnie wciągnęło bez reszty :)
Taki ze mnie biegacz- amator , ale dobrze mi z tym.
Nie przejmuję się ,że może biegam za wolno- truchtam swoim tempem tak jak danego dnia czuję.
Najlepiej żeby zacząć i się nie zrazić - z nastawieniem że "nie dam rady" itp to wyznaczać sobie danego dnia jakiś odcinek do pokonania.
Ja biegłam zawsze do momentu gdy czułam, że już nie mogę - po prostu zmieniałam na marsz.
Z tygodnia na tydzień były krótsze przerwy, a dłuższe odcinki.
Dziś 5 km to dla mnie mało :)
Jest to najbardziej naturalna aktywność ruchowa dla każdej grupy wiekowej.Wystarczy troszkę chęci, para butów i dres :) No nie można tu w sumie nie wspomnieć ,że warto zmienić nawyki żywieniowe. Na początku wystarczy białe pieczywo i makaron zamienić na pełnoziarniste.Jeść więcej kasz zamiast ziemniaków.Słodycze zastąpić owocami lub zrobić ciasto w domu.
Dobrze jest też w miarę możliwości regularnie wrzucać coś na ruszt ;) co 3-4 godziny, a jeżeli nie możemy to przynajmniej nie jedzmy " śmieciowo ".Nie widzę problemu w tym ,żeby zabrać do pracy pyszną kanapkę i jabłko czy banana.Chcieć to móc- takie jest moje zdanie choć nie każdy musi się
z nim zgodzić.Najważniejsze jest żeby sobie przestawić w głowie że zdrowo nie znaczy nudnie.Wręcz przeciwnie te inne smaki i połączenia produktów są rozkoszą dla podniebienia.Nie można też się dać zwariować do reszty i nie zjeść raz na jakiś czas kawałka pizzy czy ciasto np bombę kaloryczną :) a kto nam zabroni? Trzeba sobie czasami zrobić luz :) i tak jest zdrowiej dla swojej " głowy ".
Człowiek czuje się dużo lepiej kiedy zmieni sposób odżywiania i wprowadzi troszkę ruchu w swój plan dnia.Nawet rower jest super alternatywą ,żeby się dotlenić.
Ciało zmienia się diametralnie.Skora odzyskuje jędrność , a mięśnie pięknie się zarysowują.
To są moje odczucia i ocena mojego ciała- każdy będzię czuł to w inny sposób , ale napewno nie nagatywny.Cudów nie ma po miesiącu ,ale z dnia na dzień są pozytywne zmiany.
Cierpliwość w tym przypadku jest opłacalna :)
Życzę Wszystkim dużo samozaparcia i wytrwałości - Może tak jak ja polubicie bieganie :)
Biegająca Jagodzianka :)