Naprawdę ciężko jest zacząć i się nie poddać po drugim - trzecim biegu .Samozaparcie jest tutaj najważniejsze .Ja zaczynałam 19 lutego 2014 roku.Początki były tragiczne.Plusem było to, że luty zaliczał się bardziej do kalendarzowej wiosny - jeżeli chodzi o temperatury.Pod nogami tez było ok :)Pierwszy bieg ponad 2 km ( w tym około 100 metrów biegu na przemian 150 marszu )był bardzo ciężki.Po przebiegnięciu tego odcinka odpoczynek około 15 minut i z powrotem w stronę domu.
Biegłam tak długo , aż organizm domagał się przerwy- na przemian z marszem.
Zaliczyłam.pierwszy trening i co dalej ? W planach była sobota , żeby utrzymać systematyczność , co drugi dzień. No więc poszłam:) Zaliczyłam odcinek 1 kilometra , ale już bez przerwy- Przyszłam do domu i padłam :) myśląc nigdy więcej!!!!!
Nadszedł poniedziałek i zwyciężyła ciekawość, czy dam radę dziś troszkę dalej, niż w sobotę ?
I tak z dnia na dzień - coraz dłuższe odcinki- przerwy na marsz coraz mniejsze , po około 2 tygodniach udało się już zaliczyć 2 km ciągłego biegu.Szukałam porad doświadczonych biegaczy jak przetrwać i się nie poddać -cały czas szukam oraz czytam i uczę się od fachowców.Najważniejsze jest to, że teraz sprawia mi to ogromną przyjemność i karą jest, jeżeli nie mogę pójść na trening bo coś mi nagle wypadnie. Całą zimę biegałam w tygoDniu 3 razy 5 km , a w sobotę było obowiązkowo 10-czasami więcej.Staram się bardzo przy tym wszystkim jeść regularnie ( w miarę możliwośći ) pięć posiłków dziennie. Bardzo patrzę co ląduje na talerzu, ponieważ to moje "paliwo"przy bieganiu.
Pierwszy start w zawodach 11 listopada 2014 r - Krosno Bieg Niepodległości- wspaniałe doświadczenie :)
Pamiętam jak bardzo się bałam ,chociaż ten dystans już dawno był poza mną ( na ten okres mój rekord -ponad 16 km ciągłego biegu w październiku )
Mimo to zawody to nie to samo, co bieganie na co dzień. Przynajmniej ja to tak odczuwam za każdym razem( jest ból brzucha , ścisk , w noc poprzedzającą brak snu itp) .
Widocznie tak już mam , mimo to szukam w okolicy kolejnych imprez biegowych ,by znowu poczuć jak uwalniają się endorfiny po przekroczeniu lini mety:)
Cieszy mnie bardzo to , że parę osób z mojego otoczenia tez zaczęło biegać :)
Kochani jest maj- w sumie jego koniec - temperatury cudowne więc najlepszy czas żeby zacząć.
Czasem jest gorszy dzień i dystans mniejszy,lecz mimo to lepszy KRÓTSZY TRENING JEGO BRAK :)
![]() |
| BIEG MIKOŁAJKOWY -ROPCZYCE |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz