Weekend upłynął biegowo i z małymi pierwszymi sukcesami.
Sobota -Bieg przełajowy 4 km Rzepiennik Biskupi - mała liczba uczestników,ale pierwsza wśród kobiet.
Niedziela-Bieg uliczny 8 km -2 miejsce w swojej kategorii wiekowej.
Było super , a zarazem bardzo ciężko.
Temperatura masakryczna.Bałam się jak diabli,ponieważ nigdy nie biegam w tak pełnym słońcu.
Nerwówka była jak przed półmaratonem.
Pierwszy kilometr szybko i w dużych emocjach, później już jakoś leciało choć nie było najłatwiej.
Tempo w miarę równe na każdym kilometrze.Dystans ten nie jest mi obcy , ale przy tej temperaturze
czułam jakbym przebiegła co najmniej 20 km.......i cały czas myśli - nie dam rady , nie dam rady........jeszcze 3 km, 2....... ostatni kilometr i podbieg.Nie patrzyłam ile mi jeszcze zostało, wolałam patrzeć pod nogi , bo wtedy było łatwiej.I wreszcie meta-dałam radę , dobiegłam.
Półmaraton 1 maja w moim odczuciu fizycznym, był łatwiejszy do pokonania-jednak temperatura robi swoje.
Były emocje jak nigdy ponieważ po podaniu pierwszych wyników, czwarte miejsce w swojej kategorii- no cóż bywa.Druga weryfikacja i okazuje się że jednak drugie miejsce..Zdziwienie ogromne- uczucie fantastyczne - euforia co najmniej jakbym wygrała pierwsze miejsce w maratonie :):):)W duchu cieszyłam się jak dziecko i nikt mi tego nie zabierze :)
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się stanąć na podium i poczuć jak endorfiny zalewają moje ciało :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz